Witam po długiej przerwie!

overcoming-1697546_640

Drodzy Czytelnicy,

na początku chciałam zaprosić Was na stronę Facebookową mojego bloga:


https://www.facebook.com/MamaPiotrusiaPana/

Jeśli polubicie stronę, będzie mi bardzo, bardzo miło.  ;-)

Dlaczego nie było mnie tutaj aż tak długo?

Ostatnie miesiące to walka z bólem gorszym niż skurcze porodowe i nieplanowana operacja. Ale wracam już do zdrowia, więc postaram się częściej pisać.

Mój kochany Piotruś Pan skończy za kilka dni 11 miesięcy – raczkuje, chodzi wzdłuż mebli, za rączkę też chętnie idzie – zwłaszcza w kierunku mamy, czy taty, każdego dnia widać jak bardzo się rozwinął – najbardziej rozczula mnie jak potrafi przez 20 minut oglądać wszystkie swoje książeczki i po kolei przerzuca sobie kartki. Niestety, zęba nie ma ani jednego, a męczymy się z tym ząbkowaniem już bardzo długo – zęby widać, ale nie potrafią się przebić przez dziąsła (trzymajcie kciuki za spokojną noc  :mrgreen: ).

Na koniec jeszcze jedno, takie małe nazwijmy to przesłanie – Kochani, wielu z nas jest zabieganych, żyje tylko i wyłącznie problemami, jeśli na coś chorujemy, to skupiamy się głównie na tym, przepełnia nas negatywne myślenie i pesymistyczne spojrzenie w przyszłość. Więc coś Wam powiem (ekhm – napiszę) – skupiałam się na problemach, z którymi zmagaliśmy się z mężem, na tym, że jestem chora na to, to i tamto, nie widziałam ani jednego pozytywnego aspektu. A tu nagle się okazało, że mogłam umrzeć i to na coś, czego się w ogóle nie spodziewałam. Pytanie więc – po co? Po co niszczyć sobie życie złymi myślami, kłótniami, aferami, łzami? To życie jest kruche, może się skończyć w każdym momencie i to nieważne, że jeszcze nie skończyłeś nawet 30 lat. Obiecałam sobie jedno po wyjściu ze szpitala – koniec, koniec tego wszystkiego, co się odbijało negatywnie zarówno na mojej psychice, jak i ciele. Od półtorej miesiąca się tego trzymam i zmiana jest ogromna! Zaczęłam też w końcu myśleć o sobie i mówić głośno czego chcę. W końcu układa się lepiej między mną i mężem, cieszę się macierzyństwem, w październiku rozpoczynam studia doktoranckie. Wszystko idzie w pozytywnym kierunku, mam wiele planów na przyszłość. A jeśli się nie powiodą? Trudno – jest jeszcze plan B, C, D…  ;-) Najważniejsze, by postawić sobie określone cele, dążyć do nich, ale nie załamywać się, gdy się nie uda – tylko zmienić kierunek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>